Jak (nie) zaczynać przygody z windsurfingiem - część 3


Chyba czas, żeby z tych artykułów wyszło coś bardziej pożytecznego niż "stereotyp" windsurfera czekającego z piwem na wiatr. W tym artykule - najpoważniej jak tylko potrafię - spróbuję wymienić jak najwięcej błędów, które moim zdaniem, popełniamy zaczynając naszą przygodę z windsurfingiem. Czy się z nimi zgodzicie, czy nie to już zupełnie inna sprawa. Z mojego doświadczenia wiele osób (w tym np. ja) po prostu lubi uczyć się na błędach i dochodzić do wszystkiego samemu :)

Błędy początkujących

NIE zaczynaj od KUPOWANIA SPRZĘTU. Nawet nie jestem w stanie znaleźć porównania, żeby oddać jak bardzo pozbawione sensu jest kupowanie sprzętu zanim się pierwszy raz wyjdzie na wodę. W windsurfingu od sprzętu zależy bardzo wiele. Ponadto do każdych warunków i każdego poziomu zaawansowania jest potrzebny zupełnie inny zestaw. Kupowanie sprzętu zanim w ogóle stanie się na desce nie ma zupełnie sensu. Kupowanie starego sprzętu na trochę późniejszym etapie podobnie. Kiedy zatem zacząć inwestować? Moim zdaniem minimum to mieć pierwsze ślizgi za sobą. Jeśli jednak myślisz nad zakupem zestawu już na początku swojej przygody z windsurfingiem, to koniecznie w asyście zaufanej i zaznajomionej w temacie osoby.

Nie zaczynaj od zajęć grupowych. Tzn. nie ma nic złego w tłumaczeniu teorii pływania, czy prezentacji techniki na sucho nawet większej grupie. Natomiast spędzenie swojego pierwszego tygodnia na desce w formie grupowych zajęć z windsurfingu według mnie mija się z celem. Jak w wielu sportach zajęcia grupowe zaczynają mieć sens dopiero od poziomu średniozaawansowanego, a i wtedy często jest tak że 1 indywidualna godzina równa się 7 godzinom zajęć w grupie.

Nie ufaj każdemu windsurferowi na spocie. Nie jestem dumny z tego punktu, ale niestety uważam że warto o tym wspomnieć. Nie każdy pływający windsurfer jest wzorem do naśladowania. Ponieważ bardzo duże grono windsurferów to samouki, często zdarza się że osoba nawet z kilkunastoletnim stażem popełnia bardzo podstawowe błędy, których nikt, nigdy nie skorygował.

Nie ufaj też wszystkiemu, co windsurferzy piszą w internecie. Włącznie z tym artykułem. I piszę to bardzo poważnie. Wszystko co tutaj czytacie jest oparte tylko i wyłącznie na moich doświadczeniach. Również jestem samoukiem i o ile uważam, że teraz już w miarę ogarniętym, to mogę masę rzeczy robić wspak.

Nie rezygnuj z pływania w trudnych warunkach. To, że wieje 4-7bf nie znaczy, że trzeba rezygnować z nauki. Opanowanie podstawowych manewrów w warunkach słabowiatrowych nie znaczy, że automatycznie potrafimy je odtworzyć przy silniejszym wietrze. Dlatego lepiej zawczasu przyzwyczaić się do bardziej ekstremalnych warunków, nawet jeśli wtedy nic nam nie wychodzi.

Nie bój się wpadać do wody. Upadki są częścią nauki i jeśli nie wpadasz do wody, to znaczy, że nie uczysz się już niczego nowego. Nie chodzi o to, żeby co chwila zaliczać glebę (wodę?), tylko o nastawienie do niepowodzeń. Zamiast bać się upadków, naucz się jak ich unikać i co robić jeśli już Ci się przydarzą. Umiejętność wpadania do wody pozwoli Ci uchronić przed uszkodzeniem sprzęt i siebie.

Błedy średniozaawansowanych

Nie lekceważ czasu spędzonego na desce w warunkach bezślizgowych. Być może przesuwanie się na desce w tempie żółwia i wpadanie do wody przy nauce helikopterów nie wygląda zbyt ciekawie (zwłaszcza kiedy obok śmigają w ślizgu ludzie na wielkich kite’ach), ale takie zabawy potrafią poprawić zarówno kontrolę nad żaglem jak i równowagę na desce. A kontrola i równowaga bardzo pomagają niezależnie od tego, czy bijemy potem rekordy prędkości, czy robimy pierwsze podejście do double flaki.

Nie wychodź z większym żaglem niż to konieczne. Zdaję sobie sprawę, że niektórzy po prostu lubią pływać przeżeglowani, ale fakt że potrafimy podnieść większy żagiel nie znaczy, że powinniśmy. Jesteśmy windsurferami, czyli już stoimy wyżej na drabinie ewolucji. Nie musimy sobie nic rekompensować wielkością żagla. Umiejętność wchodzenia w ślizg w warunkach niedożaglowania jest bardzo przydatna, a przy silniejszych wiatrach większy żagiel nie równa się większej prędkości.

Nie ustawiaj nisko bomu. Jakkolwiek z początku mogło by się to wydawać niewygodne, to bom ustawiony wyżej umożliwia większą kontrolę nad żaglem. Jeśli przy wyżej ustawionym bomie nie dajesz rady się wpiąć w linki trapezowe, to zmień linki na dłuższe.

Nie używaj zbyt krótkich linek trapezowych. Krótkie linki znacznie ograniczają kontrolę nad żaglem, kiedy jesteśmy wpięci w trapez. Dla mnie linki mają dobrą długość, kiedy w warunkach bezślizgowych, będąc wpiętymi w trapez możemy swobodnie manewrować żaglem.

Nie używaj zbyt długich linek trapezowych.... Na początku najlepiej używać linek regulowanych. Do tego warto poeksperymentować z ich ustawieniem na bomie względem masztu. Nie rozstawiaj mocowań linek zbyt szeroko. Mimo, że na początku będzie się wydawać, że tak jest lepiej, to przy takiej konfiguracji trudniej manewrować i kontrolować pędnik.

Nie kupuj żagli, które są całkowicie zbrojone. Ten punkt prawdopodobnie ma swoich przeciwników. Przy nauce pływania ślizgowego katapulty nie są rzadkością, a nowe żagle sa drogie. Ale naprawdę… Mamy od 5 sezonów Gaastrę Pilot 4.5, która niejednokrotnie zetknęła się z warunkami 7-8bf oraz próbami Air Jibeów i wciąż żyje. Wyrobienie kilku dobrych odruchów przy wpadaniu do wody oraz w miarę lekki żagiel mogą znacznie uprzyjemnić proces nauki.

Nie ustawiaj footstrapów zbyt ciasno lub zbyt wąsko. Jak sama nazwa wskazuje, stopa powinna do strapa wejść względnie “cała”. Jeśli noga będzie dobrze siedzieć w strapie, to będziemy w stanie bez problemu przetrwać nawet silniejsze szkwały.

Nie spoczywaj na laurach. Obserwuj najlepszych windsurferów na spocie. Bądź otwarty na to co mówią i robią bardziej doświadczeni koledzy. Nawet jeśli wydaje Ci się to absurdalne lub niepotrzebne na Twoim poziomie zaawansowania. Pamiętaj, że osoby, które dobrze pływają nie robią niczego co utrudniało by im zabawę na wodzie.

Nie inwestuj w dodatkowe akcesoria. Chociaż dodatki wydają się być dobrym pomysłem, to w rzeczywistości większość z tych sprzętów wcale nie pomaga. Robią Ci się odciski na dłoniach? Rękawiczki i tak nie pomogą, lepiej poćwicz na drążku, a podczas następnego pływania popracuj nad trzymaniem żagla na trapezie. Problem ze startem z wody? Mocowanie urządzeń utrzymujących pędnik na wodzie nie nauczy cię odpowiedniej techniki. Zamiast kolekcjonować takie gadżety, lepiej wydać pieniądze na godzinę lub dwie z instruktorem, który skoryguje nasze błędy.

Podsumowanie


Ode mnie to tyle… Abstrahując od treści wszystkich 3 artykułów pamiętajcie, że windsurfing to przede wszystkim dobra zabawa. Aczkolwiek zabawa, która wymaga odrobiny samozaparcia i pokory, żeby z czasem dawała nam coraz więcej radości.

 

Nasza strona korzysta z plików cookies. Jeśli nie zgadzasz się z naszą polityką plików cookies, możesz wyłączyć korzystanie z plików cookies w twojej przeglądarce. Dalsze przeglądanie strony bez zmieniania ustawień przeglądarki oznacza, że zgadzasz się z naszą polityką prywatności.

Akceptuję pliki cookies z tej witryny