SUP - pierwszy kontakt

Jak pewnie większa część osób śledzących naszego bloga wie, udało nam się w tym roku "przeprowadzić" na półtora miesiąca do Leucate we Francji. Co już nie każdy mógł wychwycić, to że przed samym wyjazdem zdecydowaliśmy się wzbogacić nasz bagaż o dwa SUP'y. Co nam z tego przyszło? ...

SUP

Na początek może krótki paragraf dla tych, którzy jeszcze się z SUP'ami nie zetknęli. SUP (Stan Up Paddleboarding) nie jest niczym nowym. Cała jego idea sprowadza się (jak z nazwy łatwo wywnioskować) do stania na desce i wiosłowania. Przez ostatnie kilka lat można było zaobserwować stopniowo rosnącą liczbę SUP'ów w coraz różniejszych zakątkach świata. Dzisiaj już właściwie każdy producent sprzętu windsurfingowego i surfingowego ma w swojej ofercie co najmniej kilka dużych desek i wioseł. Do tego stopniowo dowiadujemy się że na SUPie można robić wszystko zaczynając od Yogi, poprzez wycieczki po jeziorach i rzekach, spływy górskie, a prawdopodobnie kończąc na szydełkowaniu, gotowaniu i  prasowaniu).

SUPy możemy podzielić na 4 rodzaje:

  •  Surf
  •  AllRound
  •  Flatwater
  •  Race

Warto też dodać, że do niektórych SUPów można podpiąć żagle windsurfingowe.

Zakupy

Naszą "przygodę" zaczęliśmy od zakupów, a tak naprawdę od wyboru czego właściwie szukamy. Pomysł żeby w ogóle zaopatrzyć się w SUP'y wziął się stąd, że w Leucate całkiem często (kiedy nie ma wiatru) pojawia się jako taka fala, więc SUPy powinny być nastawione na "surfowanie". Nie chcieliśmy jednak zupełnie pozbawiać się możliwości wykorzystania ich od czasu do czasu do spokojnego trip'a po jeziorze, czy wzdłuż plaży.

SUPów do wyboru oczywiście jest mnóstwo, jednak mnogość wyboru jest wprost proporcjonalna do mnogości banknotów w portfelu. Niestety rynek wtórny SUP'ów w Polsce (przynajmniej na nasz pierwszy rzut oka) jest jeszcze dość mocno ograniczony.

Ostatecznie udało nam się upolować JP Surf 9'6'' i Fanatic ProWave 8'10''. Do tego dobraliśmy (niemniej ważne) dwuczęściowe, kompozytowe wiosła Starboarda. O deskach napiszę tyle, że większa JP jest całkiem ok "all round'em", aczkolwiek stosunkowo wolnym w porównaniu do desek "mniej surfingowych". Z kolei mniejszy Fanatic jest deską nastawioną na surfing i do tego dość ambitną. Jeśli chodzi o wiosła to wybrane przez nas są dużo solidniejsze od aluminiowych, ale w porównaniu do węglowych pozostają niestety w tyle.

Pierwsze kroki


Pierwsza rzecz o której warto wspomnieć dla osób które jeszcze na SUP'ie nie stały, to że SUP'owanie po morzu nawet z minimalnymi falkami jest dużo trudniejsze niż SUP'owanie po płaskim jeziorze (tudzież idealnie płaskim morzu). W "bezfalowych" warunkach nauka poruszania na desce jest stosunkowo prosta i przyjemna. Nawet nasz "ambitniejszy" SUP Fanatic'a został w miarę szybko poskromiony.

Oprócz utrzymywania równowagi i wiosłowania, warto na początku przetrenować na płaskim tzw. "pivot turn'y", czyli zakręcanie w miejscu. Po opanowaniu podstaw można zacząć zastanawiać się, co dalej.

Tripowanie:

Z perspektywy nowych użytkowników jest to naprawdę fajna zabawa. Można odwiedzić wiele miejsc od "niestandardowej" strony. Poruszanie się na SUP'ach kiedy nie wieje i nie ma fali jest naprawdę wydajne, a nawet nasze nie największe deski okazały się wystarczająco stabilne, żeby bez wielkiego ryzyka zamoczenia zabrać ze sobą plecak z prowiantem. Aczkolwiek muszę przyznać, że na mniejszym SUPie, na koniec wycieczek po morzu nawet mała falka potrafiła nieźle pogrozić kąpielą.

Trening:

Nasz większy SUP okazał się całkiem przyzwoitą, podręczną siłownią. Pół godziny paddle'owania z maksymalnym zaangażowaniem potrafi skutecznie pozbawić oddechu i wymęczyć sporą część mięśni. Oczywiście warto najpierw wyrobić na spokojnie trochę dobrych odruchów przy wiosłowaniu, żeby przy okazji nie złapać w głupi sposób kontuzji.

Windsup:

Pod koniec wyjazdu trafiliśmy na "idealne" warunki do niepływania na SUPie i windsurfingu: wiatr 3-4bf i super nierówna fala. Pozostało podpiąć deskę do żagla 6.0 (przynajmniej jakiś wytłumaczenie, po co go z sobą wozimy) i sprawdzić czy to w ogóle razem działa.

Zabawa była całkiem udana. SUP 119l bardzo fajnie radził sobie "bez wiatru", a po przyzwyczajeniu się do trochę innej pozycji nóg niż na desce windsurfingowej dało się łatwo złapać ślizg z falą. Podsumowując lepsze to niż nic, ale gdybym pływał na kite'cie to na podobne warunki raczej wybrał bym kite'a.

Surfing:

Fala w Leucate jest dość podobna do tej na Bałytku w te gorsze dni. Raczej nierówna i nieprzewidywalna. Plusem jest jednak to, że odwiedza wybrzeże dość często.

Tutaj niestety muszę przyznać, że nauka w miarę komfortowego przepływanie przez fale i ich łapanie zajęła więcej czasu niż na początku liczyliśmy. Przy warunkach jakie panowały na wodzie **JP 9'6''** był z reguły rozsądniejszym wyborem. Pozwalał złapać najmniejsze fale, a czasem nawet prześlizgnąć się między dwoma na siebie nachodzącymi. Po półtora miesiąca okazjonalnego łapania fal w miarę zaczęło to wychodzić (nawet na mniejszej desce), a na pewno sprawiać więcej radości.

Podsumowanie

Jeśli chodzi o SUP-surfing to jest on naprawdę świetną zabawą i bardzo poważnie rozważamy w pleść w nasze plany wyjazdowe miejsca bardziej nastawione na SUP i surf niż na windsurfing. Co do trip'owania na SUP'ach to na pewno będziemy je zabierać nad polskie jeziora, jako alternatywę do dłuższych spacerów. Niestety podpinanie żagla do SUP'ów pozostawił bym tylko na okazje, kiedy chcemy kogoś wprowadzić do świata windsurfingu i pokazać podstawy. Przy słabszym wietrze paddle'owanie będzie ciekawsze, a przy silniejszym deska WS dużo lepszym rozwiązaniem.

Podsumowując zakupu nie żałujemy i na pewno będziemy starali się nasze deski jak najczęściej wykorzystywać.

 

Nasza strona korzysta z plików cookies. Jeśli nie zgadzasz się z naszą polityką plików cookies, możesz wyłączyć korzystanie z plików cookies w twojej przeglądarce. Dalsze przeglądanie strony bez zmieniania ustawień przeglądarki oznacza, że zgadzasz się z naszą polityką prywatności.

Akceptuję pliki cookies z tej witryny